Jak dobrać kolory do salonu

Aus lebenskunst.berlin
Zur Navigation springen Zur Suche springen

W kuchni postawiliśmy na otwarte półki zamiast górnych szafek. Naczynia są na widoku, ale to pasuje do stylu. Podłoga to deski z odzysku, położone na ogrzewaniu podłogowym. Kosztowały sporo, ale efekt jest nie do podrobienia. Ściany w kuchni wyłożyłam białymi cegłami, a blat zrobiłam z betonu architektonicznego. Trzeba go zaimpregnować, bo inaczej wchłania tłuszcz. Nauczyłam się tego metodą prób i błędów.

Tekstylia robią ogromną różnicę, ale łatwo z nimi przesadzić. Zasłony do jadalni wybierajcie długie, sięgające podłogi, ale nie ciężkie. Ja mam lniane w kolorze écru – przepuszczają światło, ale nie są prześwitujące. Do tego bieżnik na stole z tego samego materiału. Unikajcie frędzli i nadmiaru falban, bo jadalnia ma być elegancka, nie jak salon ciotki z lat 80. Dywan pod stołem? Tylko jeśli macie pewność, że nie będziecie na niego wylewać sosu. Ja odpuściłam, bo wołowina w czerwonym winie to ryzyko. Zamiast tego położyłam matę pod krzesłami – łatwo ją wytrzeć.

Nie ukrywajmy, że życie z zasłonami to też ciągłe pranie i prasowanie. Moje firany z woalu po trzech miesiącach zrobiły się szare od kurzu z ulicy. Wpadłam na pomysł, żeby kupić drugi komplet i prać je na zmianę – jeden wisi, drugi czeka w szafie. Przy okazji odkryłam, że lepiej prać w siatce i suszyć rozwieszone od razu, bo inaczej zagniecenia zostają na amen. A jeśli masz tapicerkę welurową na kanapie, to kurz z firanek osiada na niej podwójnie. Dlatego odkurzam tapicerkę co tydzień, a firany wytrzepuję na balkonie. To żmudne, ale opłaca się, bo wnętrze wygląda świeżo.

Mebel, który uratował naszą sypialnię, to łóżko z pojemnikiem na pościel. Wymiary 160x200 cm. Pod materacem mieści się cała zimowa kołdra, cztery poduszki i zapasowy komplet pościeli. Bez tego nie mielibyśmy gdzie tego trzymać. Szafa w takim wnętrzu to często za dużo. W loftach lepiej sprawdzają się otwarte systemy przechowywania. Ja użyłam stalowych regałów z drugiej ręki. Pomalowałam je na czarno. Pasują do surowych ścian i betonowej posadzki.

Kolejna sprawa to zapach w mieszkaniu. Nie chodzi o chemiczne odświeżacze, ale naturalne aromaty. Zapach wilgoci lub stęchlizny zabije każdą aranżację. Przed zdjęciami warto przewietrzyć wszystkie pomieszczenia, a jeśli to możliwe - upiec jabłka z cynamonem lub postawić miskę z plasterkami cytryny i goździkami. W jednym projekcie mieliśmy problem z zapachem po poprzednim lokatorze, który palił papierosy. Pomogło gruntowne czyszczenie tapicerki i malowanie ścian farbą z dodatkiem neutralizatora woni. Kupujący często decydują się na zakup pod wpływem emocji, a zapach to jedna z najmocniejszych emocji.

Kiedy już ogarnęłam podstawy, przyszła pora na detale, które robią różnicę. W małym mieszkaniu każdy centymetr ma znaczenie, dlatego zamiast ciężkich karniszy wybrałam cienkie szyny sufitowe. Mierzyłam dokładnie odległość od ściany – 15 centymetrów od okna, żeby tkanina nie zasłaniała grzejnika. To niby oczywiste, ale widziałam tyle mieszkań, gdzie zasłony wiszą tuż przy szybie i potem kaloryfer grzeje powietrze między szybą a materiałem. Straty ciepła ogromne. Ja mam teraz cyrkulację i rachunki niższe o jakieś 10 procent. A do tego wybrałam tkaniny z domieszką poliestru – mniej się gniotą i łatwiej je prać.

Gdy przyjeżdżają goście, pojawia się kolejny problem. Gdzie spać? W salonie mamy kanapę z funkcją spania. Wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni. Welur ociera się o chropowatą cegłę i to połączenie działa zaskakująco dobrze. Mechanizm rozkładania to system DL, czyli prosty, ale solidny. Rozkłada się w kilka sekund, bez zdejmowania poduszek. Sprawdziliśmy go w sklepie trzy razy, zanim podjęliśmy decyzję.

Ale prawdziwym hitem okazała się kanapa z funkcja spania w salonie. Kiedyś myślałam, że wersalka to relikt przeszłości, ale teraz rozumiem, że nowoczesne mechanizmy to coś zupełnie innego. Moja kanapa ma tapicerke welurowa w kolorze butelkowej zieleni, która nie tylko pięknie wygląda, ale jest łatwa w czyszczeniu - wystarczy wilgotna szmatka i po kawie od dziecka nie ma śladu. Mechanizm DL działa płynnie, bez szarpania, a ja w ciągu minuty zamieniam dzienny kącik w sypialnię dla gości. Kiedy przyjeżdża rodzina, nie muszę już dmuchać materaca turystycznego i szukać miejsca na podłodze. Wystarczy jedno pociągnięcie i gotowe.

Nasze łóżko w sypialni ma stelaz listwowy z 28 listew na osobę. Na to położyliśmy materac piankowy o grubości 18 cm. Pianka wysokoelastyczna, nie zapada się, ale też nie jest twarda jak deska. Sąsiadka kupiła materac za 300 zł i po roku miał wgniecenia. Ja polecam wydać około tysiąca. To inwestycja w kręgosłup. W loftach często rezygnuje się z ramy łóżka na rzecz samego stelaża na nóżkach. Wygląda to lekko i industrialnie.