Domowa biblioteczka – jak stworzyć kącik do czytania w małym mieszkaniu
Wybierając mebel do małego mieszkania, warto zwrócić uwagę na tapicerkę. Tapicerka welurowa jest przyjemna w dotyku i łatwa do czyszczenia, ale trzeba pamiętać, że welur przyciąga kurz i sierść zwierząt. Ja postawiłam na materiał strukturalny w odcieniu szarości – nie widać na nim codziennych zabrudzeń, a odkurzacz radzi sobie bez problemu. Jeśli macie dzieci lub kota, unikajcie jasnych, gładkich tkanin. I sprawdźcie, czy pokrowiec można zdjąć – to oszczędza nerwów przy plamach po kawie.
W małych mieszkaniach często zapominamy o korytarzu, a to idealne miejsce na biblioteczkę. U mnie na wąskiej ścianie zawisły trzy wąskie półki na wysokości oczu, gdzie trzymam poradniki i biografie. Dzięki temu przy wejściu wita mnie zapach starych stron, a goście od razu widzą, co czytam. Ważne, żeby półki nie wystawały poza obrys drzwi – mierzyłam wszystko centymetr po centymetrze. A jeśli macie wysokie sufity, postawcie pod nimi drabinę biblioteczną – ja znalazłam starą drewnianą na targu staroci, odnowiłam ją i teraz służy jako wiszący regał na ulubione wydania kolekcjonerskie.
Dla odważnych polecam beton dekoracyjny - nie mylić z surowym betonem z budowy. Wykończenie ścian tym materiałem daje industrialny look, a przy tym jest przyjemne w dotyku i nie chłodzi pomieszczenia. W moim mieszkaniu pojawił się w przedpokoju, w formie pasa nad wieszakami. Kosztował sporo, bo około 150 zł za metr, ale efekt jest nie do podrobienia. Łatwo go czyścić i nie zbiera kurzu jak niektóre faktury. Do tego świetnie komponuje się z drewnem i metalem, które dominują w moich wnętrzach.
Często słyszę od znajomych, że boją się tapicerki welurowej w domu z dziećmi czy zwierzętami. A ja odpowiadam – to kwestia odpowiedniego doboru. Nowoczesne tkaniny mają powłokę łatwą w czyszczeniu, a welur w ciemnym odcieniu maskuje plamy lepiej niż jasny len. U mnie na kanapie z funkcją spania często lądują kubki z herbatą, ale wystarczy przetrzeć tapicerkę wilgotną szmatką i po kłopocie. Do tego welur pięknie mieni się w świetle lampy, tworząc przytulny klimat idealny do czytania. A jeśli boicie się zarysowań od książek, połóżcie na oparciu lniany pled – to ochroni materiał i doda wnętrzu lekkości.
A co, jeśli w sypialni śpią też goście? Wtedy warto pomyśleć o kanapie z funkcja spania w salonie, która na co dzień służy jako siedzisko. Wybrałam model z tapicerka welurowa w odcieniu butelkowej zieleni – wygląda elegancko, a przy tym jest praktyczna. Mechanizm DL to mój faworyt, bo rozkłada się jednym ruchem, bez zdejmowania poduszek. Kiedy przyjeżdżają znajomi, w ciągu minuty mam gotowe łóżko. Pamiętaj tylko, żeby sprawdzić grubość materaca – cienki może być niewygodny. Szukaj takich z 10-12 cm wypełnienia, żeby goście nie narzekali rano na plecy.
Na koniec mała uwaga praktyczna – domowa biblioteczka to nie tylko regały, ale też odpowiednie oświetlenie. W salonie nad kanapą z funkcją spania zamontowałam kinkiet z regulowanym ramieniem, który świeci bezpośrednio na książkę. Unikajcie lamp sufitowych, bo rzucają cień na strony. A w sypialni postawiłam na taśmę LED za wersalką – daje miękkie światło, które nie męczy oczu przed snem. Pamiętajcie też o wentylacji – książki lubią suchość, więc nie stawiajcie ich przy kaloryferze ani w wilgotnym kącie. I najważniejsze – nie przesadzajcie z ilością. Lepiej mieć 50 książek, które kochacie, niż 500, które zbierają kurz. Bo prawdziwa biblioteczka to ta, z której korzystacie każdego dnia.
Pierwszym krokiem było wymyślenie, gdzie postawić regał, żeby nie zjadał cennej przestrzeni. U mnie sprawdziła się ściana nad tapczanem w salonie – tam, gdzie normalnie wisi obrazek. Zamówiłam półki dębowe o głębokości 20 centymetrów, bo węższe nie pomieszczą standardowych książek. Ważne, żeby były solidnie zamocowane do ściany nośnej, bo przy 30 woluminach waga robi się spora. A jeśli macie wyższe sufity, warto pójść pod sam blat – nawet 30 centymetrów nad podłogą daje dodatkowe miejsce na albumy. Tylko pamiętajcie o równym rozstawie kołków, żeby półki nie zaczęły się wyginać po roku użytkowania.
Jeśli macie małe mieszkanie i brakuje wam miejsca na oddzielną sypialnię, pomyślcie o tapczanie rozkładanym jako o stałym elemencie wyposażenia. To nie jest tymczasowe rozwiązanie, ale mebel na lata. Wybierajcie sprawdzone sklepy, czytajcie opinie o mechanizmach i materacach. I nie dajcie się zwieść promocjom na modele z cienkim siedziskiem – oszczędność na komforcie snu szybko się zemści. Ja po trzech latach użytkowania wciąż jestem zadowolona, a goście chwalą wygodę spania. Wystarczyło dobrze poszukać i przetestować kilka opcji.
Kiedy znajomi pytają mnie o radę przy wyborze mebla do małego mieszkania, zawsze mówię: zastanówcie się, jak często będziecie go rozkładać. Jeśli codziennie, zainwestujcie w solidny stelaz listwowy i dobry materac. Jeśli tylko od czasu do czasu, możecie pozwolić sobie na lżejszą konstrukcję. Tapczan rozkładany z pojemnikiem na pościel to dla mnie must-have, bo oszczędza miejsce i porządkuje przestrzeń. W moim przypadku mebel stoi pod ścianą, a na co dzień służy jako kanapa do czytania i oglądania filmów.